MOJE NAWYKI CZYTELNICZE

Może jestem ostatnia na świecie, która pisze na ten temat, ale właśnie z tym do Was dziś przychodzę. Dlaczego teraz? To proste: lepiej późno, niż wcale.

 


 


1.  Czytam najchętniej w łóżku.

Półsiedząca pozycja, poduchy, poduszki, poduszeczki pod plecami, kocyk i kawa lub pyszna herbatka. No i oczywiście książka. Mam już wszystko co trzeba. Tak mogę spędzić cały dzień. Szkoda tylko, że nie ma takich dni w roku zbyt wiele.

 

2. Czytam kilka książek jednocześnie.

Zawsze tak było i chyba już tak będzie. Mogę uwagę podzielić nawet na pięć różnych publikacji. Warunek jest jeden: każda musi dotyczyć zupełnie innej tematyki. W ten sposób czytam jednocześnie np.: obyczajówkę, biografię, naukową lub popularnonaukową książkę historyczną, coś o sztuce lub kolejną książkę historyczną i tak dalej. 

 

3. Zakładanie, nigdy zaginanie.

Nie lubię zaginanych rogów. Zawsze używam zakładek (najczęściej wciąż tych samych, chociaż mam ich tak wiele) lub tego co akurat pod ręką (jakaś kartka, papierek po batonie, ulotka reklamująca film lub kosmetyk, kawałek kartonika pochodzenia bliżej nieokreślonego, sznurek, chusteczka higieniczna). Ważne, że wiem, gdzie skończyłam. 

Kiedyś pamiętałam stronę, więc nie musiałam zaznaczać, ale teraz zbyt wiele na głowie i skleroza daleko posunięta.

 

4.  Czytam najchętniej wtedy, gdy mam najmniej czasu.

Jakieś to dziwne, ale zawsze mnie bierze największa chęć na książki, gdy nie mam czasu wolnego lub mam go bardzo mało czyli mam tonę roboty papierkowej, dekoracje do wykonania i tysiąc innych rzeczy do przygotowania do pracy (kiedyś egzaminy), będę mieć gości, gdzieś akurat wychodzę i wiem, że późno wrócę. Właśnie w takich chwilach nie mogę oderwać się od książki lub obsesyjnie o niej  myślę. Dla kontrastu: czytam mało, gdy mam dużo wolnego np. urlop, święta.


5. Robię częste przerwy.

Moim problemem jest (niestety) wzrok. Bolą mnie oczy, litery rozmywają się, więc muszę odpocząć. Robię sobie krótką pauzę np. 5 - 10 minut i ponownie wracam do czytania. Czasami na siłę ślęczę nad książką, bo ciekawość wygrywa, ale nie wychodzi mi to na dobre. 


6. Otaczam się książkami.

Uwielbiam widok książek, więc oprócz czytanych muszę mieć też w zasięgu wzroku również inne, których aktualnie nie czytam. Jeśli sesja czytelnicza ma miejsce w mojej domowej bibliotece, patrzę oczywiście na półki. Jeśli czytam w sypialni, mam przy sobie stertę książek na stoliku, który jest nieco większy niż standardowy nocy. Zazwyczaj leżą na nim książki, które niedawno kupiłam lub takie, które chcę przeczytać w najbliższym czasie. 

 

7. Czytam na głos i komentuję. 

Ten nawyk dotyczy jedynie sytuacji, gdy obok jest mój mąż. Jeśli coś mnie zaintryguje, wzburzy krew, zbulwersuje lub zwyczajnie wzruszy muszę się podzielić emocjami z drugą osobą. Czytam wtedy fragment i wyrażam swoje zdanie. Trochę sobie podyskutujemy i wracam do tekstu. Tak jest ciekawiej. To już nie tylko mój nawyk.


8. Jakieś duperele.

Nigdy nie wiem czy coś się nie zmieni w tej książkowej rutynie. Nawyki nawykami, ale często jest inaczej niż zawsze: podżeranie czekolady, gapienie się jednocześnie na film (nic nie wiem i z filmu i z książki), myślenie o niebieskich migdałach. Może gdyby nie takie małe grzeszki, więcej bym czytała, ale w gruncie rzeczy trzeba przyznać, że właśnie tak jest fajnie.


DZIĘKUJĘ ZA PRZECZYTANIE

MOŻE I WY COŚ MI O SOBIE I KSIĄŻKACH ZDRADZICIE



 

 

2 komentarze:

Miłka Kołakowska pisze...

Też przydałby mi się taki słuchacz, który przyjąłby na bary moje bieżące wrażenia z lektury. Mój partner średnio się do tego nadaje :) Pozdrawiam!

Weronika Paleta pisze...

Dziękuję