NIESPODZIANKA NA PÓŁCE

autor: Roald Dahl
tytuł: Czarownice
wydawnictwo: Świat Książki
ilość stron: 190

Pamiętacie film "Wiedźmy" z Anjelicą Hustun??? Ja pamiętam go doskonale, gdyż wraz z siostrą wałkowałyśmy tę historię tyle razy ile była emitowana w TV i zawsze świetnie się bawiłyśmy chociaż znałyśmy już na pamięć każdą scenę. 

Dziś chcę opowiedzieć Wam o książce na motywach, której nakręcono tę zabawną opowieść. Jednak czy rzeczywiście jest ona taka pocieszna??? 

 

 

 Przeglądając swoje książki nagle wygrzebałam "Czarownice", które od lat czekały na ten moment. Muszę bowiem ze wstydem przyznać, że nigdy nie przeczytałam mojej nagrody za konkurs plastyczny. Dlaczego? Nie potrafię tego wyjaśnić. Jestem jednak pewna tego, że ten błąd wymagał natychmiastowego naprawienia. Przeczytałam więc książkę adresowaną do dużo ode mnie młodszego odbiorcy. Przyznam, że pomimo tego faktu bawiłam się świetnie.

 

 

"W bajkach wiedźmy zawsze ubierają się na czarno, noszą ekscentryczne kapelusze i latają na miotłach.

Ale to nie bajka, tylko opowieść o prawdziwych czarownicach." - taki początek może zaintrygować nawet dorosłego.

 Babcia z wnuczkiem wyjeżdżają na wakacje. W hotelu w którym nocują właśnie odbywa się DOROCZNY ZJAZD KRÓLEWSKIEGO TOWARZYSTWA PRZYJACIÓŁ DZIECI. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, iż jego członkiniami są ... wiedźmy. Niby normalnie wyglądające kobiety, ale ... . No właśnie. Chłopiec wie jak je rozpoznać dzięki opowieściom swojej babki wiedźmolożki: rękawiczki i to natrętne drapanie się po głowie. Nie to jednak przeraża. Najgorszy jest ten ich dzieciowstręt. Chcą zwyczajnie unicestwić wszystkie wszyściutkie dzieci na świecie, a całemu przedsięwzięciu przewodzi Arcywiedźma. 

Chłopiec na własnej skórze doświadcza gniewu czarownic. Za pomocą specjalnie przygotowanego specyfiku zostaje przemieniony w mysz. Ten sam los spotyka grubaska i wiecznego głodomora Brunona. Zdarzenie to jest początkiem misternie uknutego przez babcię i wnuczka planu: zniszczyć wiedźmy za pomocą ich własnej broni. RECEPTURA NUMER OSIEMDZIESIĄT SZEŚĆ. ELIKSIR MYSZOGENNY O OPÓŹNIONYM DZIAŁANIU przemienia członkinie zjazdu w myszki. 


Prosta fabuła, ale przy tym niezwykle wciągająca to główny atut książki. W moim odczuciu jest ona jednak zdecydowanie kierowana do dzieci starszych. To w jaki sposób wiedźmy wypowiadają się na temat dziatwy może przerazić i dorosłego. Straszna jest też wizja chłopca pozostającego na zawsze w ciele myszki. Może dlatego twórcy filmu wprowadzili postać dobrej wiedźmy, która zrzuca urok z obu chłopaczków. 


Pomijając budzące lęk pomysły autora przyznaję, że ta historia podbiła moją wyobraźnię i serce. Czytając książkę zapomniałam o bożym świecie, a nawet paskudnym przeziębieniu, które mnie dopadło. Zwyczajnie dobrze się bawiłam i chętnie jeszcze sięgnę po literaturę dla młodszych osób, aby poczuć tę radość kolejny raz. 


Czy i Wy przeczytaliście jakieś tytuły napisane z myślą o dzieciach dopiero jako dorośli? Jeśli tak to podzielcie się ze mną tym co to było oraz jakie zrobiło na Was wrażenie?


 

1 komentarz:

Miłka Kołakowska pisze...

Muszę przyznać, że nie pamiętam tego filmu, ale wszelkie wiedźmy, czarownice i czarodziejki zawsze były mi nie po drodze, a jedyny wyjątek to ta z Księżyca jeszcze w dzieciństwie :)
Nie jestem zatem dobrym adresatem takiej publikacji, ale wierzę, że dla Ciebie był to miły powrót do wspomnień. Pozdrawiam! :)